Nice Guys. Równi goście

Nice guys. Równi goście a komedia slapstickowa

Jednym z najczęściej pojawiających się pytań w weekendowe wieczory to: co dziś obejrzeć? Nie każdy widz ma ochotę przy każdym nowym filmie czuć się mądrzejszym, zmuszanym do refleksji czy zostać uduchowionym kinomanem, na którego właśnie spłynęło katharsis. Bardzo często sięgamy po dane dzieło z nadzieją, że historia nas wciągnie, pośmiejemy się i miło spędzimy czas. I właśnie to nam gwarantuje film Shane’a Blacka z 2016 roku “Nice guys. Równi goście”.

O czym jest film “Nice guys. Równi goście”?

Jak opisać fabułę? Najprościej ująć to słowami: “kolejna komedia kryminalna”, ale byłoby to duże niedopowiedzenie. Historia zaczyna się typowo. Od zabójstwa aktorki. Dodatkowo inna młoda dziewczyna zostaje uznana za zaginioną, a dwójka głównych bohaterów musi rozwiązać zagadkę jej zniknięcia. Sztamp? Być może. Dodajmy do tego, że zamordowana kobieta jest aktorką filmów dla dorosłych. 

A działający ze sobą duet wcale nie jest parą policjantów, co zwykle ma miejsce w tego typu produkcjach. W wyniku dziwnego splotu akcji swoje ścieżki krzyżują płatny najemnik Jackson Healy i prywatny detektyw Holland March. Jednak między panami istnieje podobieństwo zapożyczone właśnie z komedii kryminalnych typu “Godziny szczytu” – obaj się szczerze nie cierpią i nie dogadują. 

Nie mogą być bardziej od siebie różni. Ten pierwszy jest abstynentem o twardym sercu, a drugi przeciwnie – wiecznie się upija i boi się praktycznie wszystkiego. Niestety dla nich, ciągłe próby uśmiercenia głównych bohaterów zmuszają ich do współpracy. Podczas zagłębiania się w sprawę okazuje się, że zaginięcie młodej dziewczyny to tylko czubek góry lodowej.

Obsada filmu “Nice guys. Równi goście”

Obsada tego dzieła jest jego jedną z najmocniejszych części. Bowiem obsadzono prawdziwe gwiazdy zza Wielkiej Wody. Głupkowatego prywatnego detektywa gra Ryan Gosling (grał m.in. w “La la land” czy “Pamiętniku”), a awanturującego się mięśniaka Russel Crowe (“Piękny umysł” czy słynny “Glagiator”). 

Drugoplanowe role też nie zostały pozostawione przypadkowi. Zaginioną dziewczynę przedstawiła Angourie Rice, a jej matkę, wpływową pani polityk, Kim Basinger. Podczas seansu można zauważyć również Matta Bomera i Louis Smith.

“Nice guys. Równi goście” – recenzja

Wybierając film Shane’a Blacka, twórcę takich hitów jak “Zabójcza broń” czy “Długi pocałunek na dobranoc”, możemy spodziewać się mniej więcej, co zobaczymy – wartką akcję, charakterystycznych bohaterów i wszystko okraszone dużą dawką humoru. I to właśnie dostajemy. W dodatku w pięknych okolicznościach przyrody. Mianowicie, akcja historii rozgrywa się w latach 70.

Twórcy wzięli to sobie mocno do serca, bo klimat tamtych czasów wręcz wylewa się z ekranu. Cała stylistyka, począwszy od otoczenia, przez ubiór i kończąc na muzyce (wspaniale wykorzystane kawałki zespołu “Wind, Earth and Fire”) nawiązuje znakomicie do tych interesujących i przełomowych czasów USA. W całej produkcji widać zamiłowanie reżysera i nieoczywisty ukłon do filmów jego młodości – “Brudny Harry”, “Foxy Brown”, “Chinatown”. Cała historia “płynie” w oparach papierosów w stylu kina noir. Dlatego obowiązkowo w filmie pojawia się typowy ciemny bar, luksusowy hotel dla bogaczy, czy willa producenta filmów porno.

Mało tego, jeśli ktoś oczekuje zobaczyć staromodne “mordobicie”, nie będzie zawiedziony. Sceny walki zahaczają o komediowy slapstick, ale jest to bardzo pasujące do tego filmu i nie razi. Dlaczego? Bo od razu widać i czuć, że “Nice guys. Równi goście” jest stworzony bez pompy i patosu, jest pełen luzu i sami aktorzy wspaniale się bawią na planie. Ta atmosfera szybko udziela się także widzom. 

Wady? Momentami czuć, że scenariusz zwalnia bez powodu, lub niektóre rozwiązania fabularne są na siłę i bez sensu. Dla wielu widzów problemem może być także brak porządnego czarnego charakteru. Tylko czy przy tak charyzmatycznym duecie Ryan Gosling i Russell Crowe w ogóle jest potrzebny? 

Są idealnie niepasujący do siebie, co jest nośnikiem wszystkich śmiesznych dialogów między nimi. Właściwie, można pokusić się o stwierdzenie, że cały film ogląda się tylko dla ciętych ripost wymienianych między panami. Biorąc pod uwagę wcześniejsze role aktorów — pompatyczny Maximus (“Gladiator”) czy romantyk Noah z “Pamiętnika” – można być pod wrażeniem, jak dobrze odnaleźli się w rolach komediowych. Choćby dla tych niecodziennych kreacji warto ten film zobaczyć. 

Warto też wspomnieć o tym, co ważne w każdym kryminalne, nie istotne czy komediowym czy też nie – o zagadce kryminalnej. Scenarzyści walczą o to, by zaskoczyć każdego miłośnika tego typu produkcji. Tajemnica jest wielopiętrowa i tor rozwiązania zmienia się z każdą minutą filmu. 

Gdzie obejrzeć? Są dostępni na większych platformach takich jak: Netflix, HBO czy Player. Czy warto? Dla każdego tęskniącego za “starym dobrym kryminałem” ten tytuł będzie strzałem w dziesiątkę. W końcu, to równi goście.

More Stories
Scena z filmu Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi
Gwiezdne Wojny: ostatni Jedi – recenzja, ciekawostki